homoEDUpl's channel
httpwwwhomoseksualizmedupl fan page

publicystyka

W ?Tygodniku Powszechnym? dominuje bardzo silna, radykalna grupa homoideologo?w, kto?ra? tworza? czołowi publicys?ci i redaktorzy tej gazety. Ta grupa uwaz?a sie? za reprezentacje? liberalnego skrzydła w Kos?ciele. Ten szczego?lnie rozumiany liberalizm idzie w podobnym kierunku, w jakim poszedł Kos?cio?ł w Holandii ? odrzucenia nauczania Magisterium i płynie?cia z liberalno-lewicowym pra?dem epoki. Sa?dze?, z?e to jedna z gło?wnych przyczyn upadku ?Tygodnika?. Jest on sola?, kto?ra utraciła smak.

z ks. dr. Dariuszem Oko
rozmawia: Bartłomiej Radziejewski

W niekto?rych s?rodowiskach nazwisko Ksie?dza jest wymieniane jako przykład sztandarowego homofoba w polskim Kos?ciele. Homofobie? zarzucali Ksie?dzu nawet publicys?ci katoliccy. Jak do tego doszło?

Pod koniec maja 2005 roku opublikowałem w ?Gazecie Wyborczej? tekst pod tytułem Dziesie?c? argumento?w przeciw, w kto?rym przedstawiłem filozoficzne, socjologiczne, medyczne i teologiczne racje przeciwko homoseksualizmowi. Wczes?niej pro?bowałem go wydrukowac? w ?Tygodniku Powszechnym?, ale został on odrzucony jako ?homofobiczny?. Artykuł okazał sie? najcze?s?ciej czytanym i dyskutowanym tekstem antyhomoideologicznym w Polsce.
Odpowiedz? miała mnie unicestwic?. Z jednej strony zostałem zasypany gradem anonimowych, najbardziej obrzydliwych wyzwisk, ale i powaz?nych gro?z?b. Do dzisiaj mno?stwo z nich moz?na przeczytac? na portalach gejowskich. Z drugiej strony rozpocze?ła sie? zmasowana publiczna nagonka na mnie.

Mo?j samocho?d został uszkodzony w taki sposo?b, bym zgina?ł w sprowokowanym wypadku! Według policji posta?piono tu zgodnie z klasycznymi metodami komunistycznej Słuz?by Bezpieczen?stwa.

Wste?pem do niej był list szesnastu redaktoro?w ?Gazety Wyborczej?, w kto?rym protestowali przeciwko mojemu tekstowi i odcinali sie? od decyzji o jego publikacji na łamach swojego dziennika. Potem w ?Gazecie? wydrukowano cała? serie? wymierzonych we mnie artykuło?w, nie daja?c mi ? wbrew elementarnej ludzkiej uczciwos?ci i etyce dziennikarskiej oraz prawu prasowemu ? z?adnej moz?liwos?ci odpowiedzi. Typowe dla ?Wyborczej? zaszczuwanie, ?wykan?czanie? inaczej mys?la?cego.
Co charakterystyczne, na czoło tej nagonki wysuna?ł sie? rzekomo katolicki ?Tygodnik Powszechny?. Najpierw zaatakowała mnie pani Halina Bortnowska, kto?ra potraktowała mnie bardzo pogardliwie. Wysta?piła przy tym otwarcie przeciwko stanowisku i nauczaniu Kos?cioła, okres?laja?c zwia?zek homoseksualny jako cos? godnego najwyz?szego szacunku, czyli de facto nazywaja?c trwanie w grzechu s?miertelnym czyms? chwalebnym. Tym samym tropem poszedł ks. Jacek Prusak SJ ze swoim niesłychanie agresywnym tekstem Inni inaczej w ?Tygodniku Powszechnym?. Nie znam innego przypadku tak brutalnego ataku ksie?dza na ksie?dza. Je?zyk, argumentacja, zaciekłos?c? tego artykułu były zadziwiaja?co podobne do tego, co pisano na najgorszych portalach gejowskich. Ksia?dz Prusak zarzucił mi m.in. nieznajomos?c? elementarnych zasad logiki, koniecznych do opanowania na poziomie maturalnym, podczas gdy jestem autorem dwo?ch wysoko ocenionych doktorato?w z teologii i filozofii. Stwierdził tez?, z?e kocham chrzes?cijan?stwo ponad prawde? i dlatego skon?cze? na miłos?ci własnej ponad wszystko, czyli przypisał mi ceche? Szatana. Merytoryczne przesłanie tekstu Prusaka było toz?same z przesłaniem Bortnowskiej: pochwała homoseksualizmu w jaskrawej sprzecznos?ci z Pismem S?wie?tym i nauczaniem Kos?cioła. W podobnym tonie wypowiedział sie? ojciec Tadeusz Bartos? OP, dzis? juz? były duchowny.

Moi s?miertelni wrogowie przeszli takz?e do czyno?w. Mo?j samocho?d został uszkodzony w taki sposo?b, bym zgina?ł w sprowokowanym wypadku! Według policji posta?piono tu zgodnie z klasycznymi metodami komunistycznej Słuz?by Bezpieczen?stwa, kto?ra takz?e w ten sposo?b eliminowała ludzi ?Solidarnos?ci?. Na szcze?s?cie modli sie? za mnie kilkaset oso?b, mam tysia?ce sympatyko?w i wielu wspaniałych przyjacio?ł. Sa? ws?ro?d nich takz?e dobrzy policjanci oraz ochroniarze, kto?rzy fachowo, dobrze mi doradzaja? i w razie potrzeby udzielaja? pomocy. Pewnie dlatego jeszcze z?yje?.

Manipulacja polega na utoz?samieniu krytyki z nienawis?cia?. Podobnie trzeba by powiedziec?, z?e kaz?dy kardiolog nienawidzi swoich pacjento?w, mo?wia?c, z?e nadwaga i papierosy doprowadza? ich do kolejnego zawału.

Jak to moz?liwe, z?e w s?rodowisku powszechnie uwaz?anym za katolickie urza?dza sie? nagonke? na duchownego i jawnie propaguje homoseksualizm, wbrew stanowisku Kos?cioła?

W ?Tygodniku Powszechnym? dominuje bardzo silna, radykalna grupa homoideologo?w, kto?ra? tworza? czołowi publicys?ci i redaktorzy tej gazety. Sa? to przede wszystkim ksia?dz Jacek Prusak oraz Tomasz Fiałkowski, Halina Bortnowska, profesorowie Jacek Bomba, Krystian Lupa i Paweł S?piewak. Trzeba tez? wiedziec?, z?e panowie Bomba i Lupa nalez?a? do najbardziej zdeklarowanych, aktywnych i znanych homoseksualisto?w Krakowa. Ich w pełni homoideologiczne teksty sa? publikowane przy wiedzy i poparciu redaktora naczelnego, ksie?dza Adama Bonieckiego. Ta grupa uwaz?a sie? za reprezentacje? liberalnego skrzydła w Kos?ciele. Nie chodzi zreszta? tylko o stosunek do homoseksualizmu. Ksia?dz Prusak wielokrotnie nie tylko wspierał homoseksualizm i antykoncepcje?, ale podwaz?ał włas?ciwie cała? katolicka? doktryne? seksualna?. Mo?wi o koniecznos?ci przeprowadzenia w Kos?ciele rewolucji seksualnej podobnej do tej z lat 60. i ma w tym pełne poparcie redakcji z Wis?lnej.

Czy zatem s?rodowisko to jest bliskie herezji?

Tak trzeba nazwac? otwarte odrzucanie nauczania Kos?cioła, tak mo?wia? o nim teologowie i biskupi. Ten szczego?lnie rozumiany liberalizm idzie w podobnym kierunku, w jakim poszedł Kos?cio?ł w Holandii ? odrzucenia nauczania Magisterium i płynie?cia z liberalno-lewicowym pra?dem epoki. Sa?dze?, z?e to jedna z gło?wnych przyczyn upadku ?Tygodnika?. Jest on sola?, kto?ra utraciła smak. Dla wierza?cych stał sie? juz? zbyt antychrzes?cijan?ski, a dla lewicowco?w jest jeszcze za mało lewacki. Stracił przytłaczaja?ca? wie?kszos?c? czytelniko?w dla tych samych powodo?w, dla kto?rych Kos?cio?ł w Holandii stracił przytłaczaja?ca? wie?kszos?c? wiernych. Losy tego Kos?cioła i tej gazety sa? bardzo podobne i bardzo pouczaja?ce. Przynajmniej teraz juz? niejako eksperymentalnie wiemy, jak wygla?da jedna z moz?liwych dro?g unicestwienia i samounicestwienia Kos?cioła.

Niedawno abp Jo?zef Michalik postawił na łamach ?Niedzieli? teze?, z?e trudno uwaz?ac? ?Tygodnik Powszechny? za pismo katolickie. Wiadomo tez?, z?e miały miejsce bardzo liczne i bardzo powaz?ne upomnienia.

Jak reaguje na to kos?cielna hierarchia?

Juz? Jan Paweł II proroczo pisał do Jerzego Turowicza w 1995 roku, z?e dostrzega w ?Tygodniku Powszechnym? dochodzenie do głosu lewicowych tendencji, z?e nie stoi on dostatecznie po stronie Kos?cioła. Dzisiaj te tendencje osia?gaja? swoje apogeum. Niedawno abp Jo?zef Michalik postawił na łamach ?Niedzieli? teze?, z?e trudno uwaz?ac? ?Tygodnik Powszechny? za pismo katolickie. Wiadomo tez?, z?e miały miejsce bardzo liczne i bardzo powaz?ne upomnienia. Opinia publiczna moz?e o nich nie wiedziec?, poniewaz? Kos?cio?ł nie rozlicza sie? ze swoimi kapłanami za pos?rednictwem medio?w, pro?buje ratowac? ich ewangelicznie jak drzewo, kto?re po okopaniu i nawiezieniu moz?e wyda owoce za rok.
Otrzymałem wielkie, zdecydowane wsparcie ze strony Kos?cioła, kardynało?w, biskupo?w, ksie?z?y i wielu wiernych, w tym szeregu profesoro?w ro?z?nych specjalnos?ci. Spos?ro?d hierarcho?w solidarnos?c? ze mna? wyrazili m.in. kardynałowie Stanisław Dziwisz, Marian Jaworski i Stanisław Nagy oraz arcybiskupi Jo?zef Michalik i Stanisław Nowak. Mam od nich szereg listo?w z wyrazami serdecznego i zdecydowanego poparcia w moich zmaganiach. Kos?cio?ł rozpoznał i uznał mo?j szczego?lny charyzmat krytyki homoideologii oraz homoherezji, a jego wypełnianie wyznaczył mi jako jedno z moich gło?wnych zadan?.

Ale czy kto?rykolwiek z hierarcho?w poparł Ksie?dza publicznie?

Nie.

To podobnie jak w przypadku ks. prof. Waldemara Chrostowskiego. Atakuje go publicznie mała cze?s?c? duchownych pod swoim nazwiskiem, ale otwarcie nikt nie stanie głos?no w jego obronie ? choc? prywatnie wielu biskupo?w i ksie?z?y mo?wi, z?e sie? z nim zgadza i solidaryzuje... Wracaja?c jednak do gło?wnego wa?tku naszej rozmowy: czy czuje sie? Ksia?dz homofobem?

?Homofob? to poje?cie z arsenału ideologicznej propagandy, podobnie jak kiedys? ?kułak? czy ?zapluty karzeł reakcji? w ustach komunisto?w albo ?parszywy Z?yd? w ustach nazisto?w. A te pełne nienawis?ci słowa były przeciez? wste?pem do fizycznej eksterminacji miliono?w ludzi! Homofob ? to jest słowo, kto?re ma stygmatyzowac?, wykluczac?, duchowo niwelowac?, zamykac? usta krytykom bez podania poza tym jakiegokolwiek racjonalnego argumentu. Ma rozstrzygac? i kon?czyc? kaz?da? dyskusje? jeszcze przed jej rozpocze?ciem. Tym mianem okres?la sie? kaz?dego, kto wypowie publicznie bodaj jedna? krytyczna? uwage? na temat homoseksualizmu lub homoideologii. W machinie homopropagandy ?homofobia? to zaburzenie psychiczne maja?ce polegac? na irracjonalnej nieche?ci lub nienawis?ci do homoseksualisto?w.
W ten włas?nie sposo?b sa? okres?lani ludzie niezwykle szlachetni, by wymienic? tylko Jana Pawła II, Benedykta XVI czy Matke? Terese? z Kalkuty. Z drugiej strony mamy homofano?w, takich jak Adam Michnik, Jerzy Urban czy Joanna Senyszyn. Manipulacja polega tutaj na utoz?samieniu krytyki z nienawis?cia?. Podobnie trzeba by powiedziec?, z?e kaz?dy kardiolog jest kardofobem i nienawidzi swoich pacjento?w, kiedy krytykuje ich sposo?b z?ycia, mo?wia?c, z?e nadwaga i papierosy doprowadza? ich do kolejnego zawału.
Jes?li godzimy sie? na terminologie? stosowana? przez homoideologo?w, to stajemy przed wyborem: czy razem z najwie?kszymi autorytetami s?wiata chrzes?cijan?skiego, od Jezusa, przez wszystkich papiez?y, biskupo?w i mys?licieli chrzes?cijan?skich, byc? homofobami, czy wespo?ł z lewakami w rodzaju Urbana czy Michnika nosic? pie?tno homofano?w.
Ale uwaz?am, z?e nie powinnis?my sie? na to godzic?! ?Homofob? to wyzwisko ubliz?aja?ce ludzkiej godnos?ci. Przyjmowac? je to tak, jakby be?da?c polskim patriota? z Armii Krajowej w latach 40. i 50., godzic? sie? na miano ?zaplutego karła reakcji?. Musimy bronic? swojej godnos?ci! Ale tez? nie pozwalac? na zakłamywanie debaty publicznej i fałszowanie je?zyka. Z najwyz?szym szacunkiem odnosze? sie? do kaz?dego człowieka, takz?e homoseksualisty, nigdy nie uz?ywam takich sło?w, jak ?pedał?, ?ciota? czy nawet ?pederasta?, ale z?a?dam takz?e, z?eby nikogo nie obraz?ano słowem ?homofob?. Nie jestem homofobem, ale krytykiem homoidelogii. Włas?nie dlatego, z?e tak wiele dowiedziałem sie? na ten temat, wiem, jak bardzo zagroz?eni sa? homoseksualis?ci i ich otoczenie. Staram sie? im pomo?c, ratowac? ? jako filozof i teolog, jako ksia?dz, czyli takz?e lekarz ducha.

Dlaczego krytykuje Ksia?dz homoseksualizm?

Trzeba rozro?z?nic? kilka spraw. Sama skłonnos?c? homoseksualna jest rodzajem zaburzenia psychicznego i seksualnego, ale nie moz?e byc? grzechem, bo nie jest aktem wolnej woli. Kos?cio?ł ocenia ja? bardzo negatywnie i oferuje pomoc osobom dotknie?tym tym zaburzeniem. Czym innym jest wolna akceptacja tego zaburzenia i czynny homoseksualizm ? to jest oczywiste zło i grzech, wielokrotnie jednoznacznie pote?pione w Pis?mie S?wie?tym i nauczaniu Kos?cioła.
Najwie?kszym zagroz?eniem jest jednak homoideologia. I włas?nie na jej krytykowaniu sie? koncentruje?. Robie? to, poniewaz? jest ona wielkim kłamstwem na skale? s?wiatowa?, podobnie jak dawniej marksizm-leninizm czy narodowy socjalizm. Krytykuje? homoideologie? dla tych samych powodo?w, dla kto?rych wczes?niej Wojtyła i Tischner jako młodzi ksie?z?a krytykowali ideologie? marksistowska?. Przedstawiaja?c homoseksualizm jako pozytywny i szcze?s?liwy styl z?ycia, sprowadza ona młodych ludzi na zła? droge?. Trzeba ich ratowac?! Bo homoseksualizm to nie tylko grzech i zaburzenie, ale tez? groz?na patologia społeczna. Geje choruja? na AIDS i inne choroby weneryczne cze?s?ciej niz? prostytutki! Przemoc przytrafia im sie? tez? cze?s?ciej niz? heteroseksualistom. Umieraja? zwykle wczes?niej, cze?s?ciej samotni. A homoideolodzy twierdza?, z?e to droga do szcze?s?cia! Dlatego walka z nimi jest walka? o człowieka.

Z faktu, z?e wielu homoseksualisto?w jest nieszcze?s?liwych, nie wynika jednak, z?e szcze?s?liwy zwia?zek homoseksualny jest niemoz?liwy.

Takie zwia?zki na dłuz?sza? mete? nie istnieja?. W całych dziejach ludzkos?ci trudno wskazac? bodaj jednego homoseksualiste?, kto?ry byłby wierny jednemu partnerowi przez całe, długie z?ycie. To niespotykane. Statystyka pokazuje, z?e ich ?zwia?zki? trwaja? s?rednio po?łtora roku i nawet wtedy maja? jeszcze przynajmniej os?miu partnero?w ?na boku?. Co czwarty gej w USA przyznaje sie?, z?e w z?yciu miał wie?cej niz? tysia?c partnero?w, a tylko co czwarty, z?e mniej niz? stu!
A zatem ?po owocach ich poznacie?. Jes?li głosza? rados?c?, szcze?s?cie i prawa człowieka, a sprowadzaja? na ludzi smutek, depresje?, bezdzietnos?c?, grzech i nietolerancje? ? sprawa jest oczywista. Zdrowe społeczen?stwo nie moz?e promowac? społecznych patologii.

Jaki jednak wybo?r maja? sami homoseksualis?ci, skoro ? jak twierdza? ? ich seksualna odmiennos?c? jest wrodzona? Potwierdza to fakt, z?e w kaz?dej populacji jest stały odsetek oso?b homoseksualnych.

Jest tez? stały odsetek chorych na schizofrenie?, alkoholizm i setki innych choro?b. A rzekome genetyczne uwarunkowanie homoseksualizmu to jeden z najbardziej zawzie?cie rozpowszechnianych przez to s?rodowisko mito?w. Tymczasem cos? takiego jak gen homoseksualny nie zostało odkryte, pomimo intensywnych poszukiwan? i błyskawicznego rozwoju genetyki w ostatnich latach. Badania dowodza?, z?e z?ro?dłami skłonnos?ci homoseksualnych sa? najcze?s?ciej zaburzenia hormonalne w czasie cia?z?y i ? przede wszystkim ? traumatyczne przez?ycia w dziecin?stwie. Brak uczuc? ze strony rodzico?w, szczego?lnie ojca, a zwłaszcza słabos?c? ojca sprzyjaja? powstawaniu tego zaburzenia. Teze? o psychospołecznych przyczynach homoseksualizmu potwierdzaja? liczne przypadki bliz?nia?t jednojajowych, jak wiadomo identycznych genetycznie, z kto?rych jedno jest hetero-, a drugie homoseksualne.

Geje choruja? na AIDS i inne choroby weneryczne cze?s?ciej niz? prostytutki! Przemoc przytrafia im sie? tez? cze?s?ciej niz? heteroseksualistom. Umieraja? zwykle wczes?niej, cze?s?ciej samotni. A homoideolodzy twierdza?, z?e to droga do szcze?s?cia!

Tak czy inaczej nie maja? wyboru. Nikt na własne z?yczenie nie podlega traumatycznym przez?yciom prowadza?cym do zaburzen? seksualnych.

Alez? maja? wybo?r! Homoseksualizm moz?na bowiem z sukcesem leczyc?. W Stanach Zjednoczonych i innych krajach zachodnich od lat funkcjonuja? os?rodki oferuja?ce pomoc w tym zakresie. Terapia nie jest oczywis?cie łatwa ? jak w kaz?dym powaz?nym zaburzeniu psychicznym. Wymaga silnej woli i systematycznego wysiłku ze strony chorego. Ale bardzo wielu sie? udaje ? zwłaszcza gdy jest wspierana wiara? i modlitwa?. Wtedy dawni homoseksualis?ci zostaja? cze?sto szcze?s?liwymi małz?onkami i rodzicami w zwia?zkach heteroseksualnych. Niekto?rzy pisza? nawet ksia?z?ki o swojej przemianie, jak na przykład Richard Cohen (Wyjs?c? na prosta?, Krako?w 2005) czy Alan Medinger (Podro?z? ku pełni me?skos?ci, Poznan? 2005). Sam tylko holenderski psychiatra Gerard van den Aardweg wyleczył ich kilkuset. Wystarczy tylko nie przestraszyc? sie? homoterroru i wzia?c? sie? do solidnej, lekarskiej pracy. Pomoc homoseksualistom, i to te? najcenniejsza? ? duchowa?, niesie tez? Kos?cio?ł katolicki. Jego siła? jest prawda. I to wielu homoseksualisto?w do niego przycia?ga. Słysza? od nas fundamentalna? prawde? o człowieku: z?e jest przede wszystkim powołany do wspo?łistnienia z Bogiem, z?e erotyka jest waz?na?, ale nie najwaz?niejsza? sfera? z?ycia. Cze?sto słysze? od moich podopiecznych, z?e nie ma miłos?ci bez seksu. I wtedy pomaga im retoryczne pytanie: czy zatem wasi rodzice uprawiali z wami seks? Dzie?ki temu otwieraja? sie? na głe?bsze rozumienie miłos?ci niz? to, do kto?rego przyzwyczaja ich wszechobecna permisywna popkultura.

Najwaz?niejsze, aby us?wiadomic? homoseksualis?cie, z?e ? jak wszyscy ludzie ? jest dzieckiem Boz?ym, i z?e Bo?g go kocha. Dał mu tez? godnos?c? i wolnos?c?, ale nie po to, by niszczył siebie i innych, jak chca? homoideolodzy, ale by czynił dobro, by rozwijał sie? do całej pełni człowieczen?stwa. Tym samym to nie s?lepe poda?z?anie za swoimi pope?dami, ale z?ycie w prawdzie i moralnos?ci jest droga? do szcze?s?cia. A seks jest czyms? wspaniałym i pie?knym, ale zarezerwowanym dla małz?en?stwa. Homoseksualista, o ile sie? wyleczy, moz?e go dos?wiadczyc?, ale wczes?niej powinien sie? opanowac?, tak jak kaz?dy człowiek musi opanowywac? swoje pope?dy.
Kos?cio?ł daje wie?c homoseksualistom nadzieje?, i to nie tylko na szcze?s?liwe z?ycie na ziemi, ale przede wszystkim na zbawienie, podczas gdy homoideologia sprowadza ich na manowce.

A zwykli chrzes?cijanie? Jak maja? sie? zachowac?, gdy przytrafi im sie? homoseksualista w rodzinie?

W dzisiejszej Europie juz? sa? instrumenty prawne umoz?liwiaja?ce aresztowanie papiez?y za ?homofobie??. Nie korzysta sie? z nich jedynie z obawy przed wywołaniem społecznego sprzeciwu.

Przede wszystkim nalez?y zachowywac? najwyz?szy szacunek i delikatnos?c?, dawac? wsparcie i nadzieje?. Trzeba pamie?tac? o nieskon?czonej ludzkiej godnos?ci kaz?dej osoby i wielkim obcia?z?eniu psychicznym, jakie wia?z?e się z tym problemem. Niedopuszczalne jest uz?ywanie takich okres?len? jak ?pedał? czy ?ciota?, bo one godza? w godnos?c?. Potrzeba duz?o rozmo?w i okazywania pozytywnych uczuc?. Potrzeba dobrego terapeuty i przewodnika duchowego. Ale tez? jasnego postawienia sprawy: z?e rozwia?zanie tego problemu moz?na osia?gna?c? poprzez zbliz?anie sie? do Boga i panowanie nad własnym pope?dem, a nie folgowanie instynktowi i uleganie pokusie promiskuityzmu.
Powstaje coraz wie?cej os?rodko?w pomocy homoseksualistom. I do nich takz?e moz?na sie? zwracac? po pomoc. Niestety, w Polsce jestes?my pod tym wzgle?dem zapo?z?nieni. Jedynym takim znanym miejscem jest jak na razie os?rodek ?Odwaga? w Lublinie. Zbyt mało jest tez? ksie?z?y specjalizuja?cych sie? w duszpasterstwie homoseksualisto?w. Z jednej strony to trudne wyzwanie, wymagaja?ce sporej wiedzy, dos?wiadczenia i szczego?lnych cech charakteru. Z drugiej strony wcia?z? zbyt niska jest s?wiadomos?c? problemu. No i kwestia pienie?dzy ? polski Kos?cio?ł nie cierpi na ich nadmiar.

Powołuje sie? ksia?dz na nauczanie Kos?cioła i dowodzi, z?e homoseksualizm jest grzechem. I to jest jasne dla chrzes?cijanina. Ale w pan?stwie s?wieckim argumentacja religijna nie wystarcza do wykluczania mniejszos?ci z z?ycia społecznego. Kaz?demu przysługuje wolnos?c? do chwili, w kto?rej korzystanie z niej nie godzi w wolnos?c? innych.

Tolerancja nie oznacza akceptacji. Wiele rzeczy moz?na, a nawet trzeba tolerowac? przez wzgla?d na godnos?c? i wolnos?c? kaz?dego człowieka. Co nie oznacza, z?e nalez?y go wspierac?, gdy z tych atrybuto?w korzysta w sposo?b szkodliwy dla siebie i otoczenia.

Nie chodzi o wykluczenie, ale o pomaganie, chronienie. Przeszkadzamy ludziom w niszczeniu samych siebie i innych. Kiedy zobaczymy człowieka, kto?ry chce sie? powiesic? albo rzucic? z mostu, mamy s?wie?ty obowia?zek powstrzymywac? go, ratowac?. Społeczen?stwo stara sie? ograniczac? zjawiska patologiczne, kto?re sa? oceniane prawie przez wszystkich (niezalez?nie od wiary) jako w oczywisty sposo?b złe, ale kto?rych nie jestes?my w stanie zupełnie wyeliminowac?. Dlatego staramy sie? przynajmniej maksymalnie ograniczyc? narkomanie?, prostytucje?, pornografie?, alkoholizm, nikotynizm. W Szwecji kaz?dy kontakt z prostytutka? jest karalny ? dla klienta. Ale problem z homoseksualizmem polega na tym, z?e on niszczy przede wszystkim samych gejo?w, ale takz?e ich rodziny i otoczenie. Pomys?lmy, jes?li młody me?z?czyzna na zawsze juz? zejdzie na te? droge?, to jest to nie tylko tragedia dla niego i jego rodziny, ale takz?e dla dziewczyny, kto?ra miała czy mogła zostac? jego z?ona?. Dla niej nawet czysto arytmetycznie zabraknie juz? me?z?czyzny, ona juz? nigdy nie zazna szcze?s?cia posiadania rodziny, bycia z?ona? i matka?. To jest nieszcze?s?cie nie tylko dla niego, ale takz?e i dla niej. Ratuja?c młodego człowieka przed takimi skłonnos?ciami, ratujemy ro?wniez? ja? oraz szereg innych oso?b ? jego obecna? i przyszła? rodzine?. Ponosimy tez? najwyz?sza? odpowiedzialnos?c? za bezpieczen?stwo dzieci. W Polsce sprawcami 40 procent przeste?pstw pedofilskich sa? czynni homoseksualis?ci, stanowia?cy około 2 procent społeczen?stwa. Przypadki pedofilii duchownych, kto?re wstrza?sne?ły Kos?ciołem w USA, w 90 procentach były natury homoseksualnej.
Lobby homoseksualne przedstawia ro?z?nice? mie?dzy hetero- a homoseksualizmem tak, jakby była to taka sama ro?z?nica jak mie?dzy ro?z?nymi kolorami sko?ry. To fundamentalne kłamstwo, kto?re potrzebuje potem tysie?cy naste?pnych kłamstw, by sie? utrzymac?. Podobnie jak kłamstwo o komunizmie. Homoseksualizm jest głe?bokim wypaczeniem natury człowieka. I dlatego prowadzi do kolejnych dewiacji i patologii, o kto?rych mo?wiłem. To jest ro?z?nica jak pomie?dzy zdrowiem a zaburzeniem. A mamy tysia?ce rozmaitych zaburzen? oraz choro?b ciała, psychiki i ducha. To tylko jedno z nich.
Podstawowe nieporozumienie lez?y tez? w fałszywej interpretacji poje?cia wolnos?ci. Wolnos?c? jest w człowieku czyms? najwie?kszym, najs?wie?tszym, ale nie moz?e byc? oddzielana od odpowiedzialnos?ci za siebie i innych.

Wolnos?c? nalez?y wykorzystywac? do czynienia dobra, a nie zła, jak to robia? homoseksualni aktywis?ci. To skutek błe?dnej antropologii, kto?ra? przyjmuja?. Nawet abstrahuja?c od chrzes?cijan?stwa, posługuja?c sie? tylko rozumem niewspartym wiara?, powinnis?my poja?c?, z?e w człowieku i jego miłos?ci, jego relacji do innych najwaz?niejsze jest to, co duchowe. A homoideologia degraduje ducha i sprowadza istote? człowieczen?stwa do cielesnos?ci, do zwierze?cego pope?du. Przeakcentowuje seksualnos?c? jako najwyz?sze powołanie człowieka. To fałszywe, zwulgaryzowane wyobraz?enie o człowieku jest fałszem, kto?ry rodzi kolejne kłamstwa, dotycza?ce wolnos?ci, społeczen?stwa i pan?stwa.

Aktywis?ci homoseksualni twierdza?, z?e walcza? jedynie o tolerancje? dla swojej odmiennos?ci.

Czy kogos? z homoseksualisto?w potraktowano w najnowszych czasach na Zachodzie w sposo?b taki, w jaki traktuje sie? krytyko?w homoideologii? Oczywis?cie nie.

Te? juz? maja?. Nikt dzis? nie represjonuje homoseksualisto?w za ich skłonnos?ci. Jakie moz?liwos?ci działania maja?, pokazuje choc?by pote?ga akcji, kto?ra? prowadza?. Zagroz?eni sa? natomiast ich krytycy.
Ponadto tolerancja nie oznacza akceptacji. Wiele rzeczy moz?na, a nawet trzeba tolerowac? przez wzgla?d na godnos?c? i wolnos?c? kaz?dego człowieka. Co nie oznacza, z?e nalez?y go wspierac?, gdy z tych atrybuto?w korzysta w sposo?b niewłas?ciwy, szkodliwy dla siebie i otoczenia. Przykładem moz?e byc? prostytucja.
Wracaja?c zas? do homoseksualisto?w: tolerancja przysługuje im na Zachodzie od dawna. To dowodzi, z?e prawdziwy cel ich działalnos?ci jest inny: przebudowa społeczen?stwa w duchu homoideologii. Przez?ylis?my to juz? w przypadku komunizmu i nazizmu. Powinnis?my skoncentrowac? nasze wysiłki na tym, aby historia sie? nie powto?rzyła.

Mocne poro?wnanie. Ale czy uprawnione? Nazizm i komunizm były ideologiami totalitarnymi, da?z?a?cymi do całkowitego podporza?dkowania jednostki despotycznemu pan?stwu i eksterminuja?cymi oponento?w.

Homoideologia jest bardziej niebezpieczna, choc? głosi tolerancje? i pluralizm. Ale gdy jej ore?downicy dochodza? do władzy, ich działania ida? w przeciwna? strone?. Włoski filozof i polityk Rocco Buttiglione nie został członkiem Komisji Europejskiej tylko z powodu krytycznego wobec homoideologii stanowiska. Szwedzki pastor Ake Green został skazany za jedno kazanie, w kto?rym ? zgodnie z nauczaniem Kos?cioła ? nazwał czynny homoseksualizm grzechem. W dzisiejszej Europie juz? sa? instrumenty prawne umoz?liwiaja?ce aresztowanie papiez?y za ?homofobie??, Nie korzysta sie? z nich jedynie z obawy przed wywołaniem społecznego sprzeciwu, a przeciez? niedawno w ostatniej chwili udało sie? zablokowac? wielkie pote?pienie Benedykta XVI przez Parlament Europejski.
Homoideolodzy sa? przebiegli i starannie planuja? swoje działania. Wiedza?, z?e na obecnym etapie nie moga? sobie pozwolic? na fizyczne podniesienie re?ki na papiez?a. Koncentruja? sie? wie?c na eliminowaniu z publicznej debaty swoich krytyko?w. Ale obecne przejawy nietolerancji z ich strony to zaledwie preludium tego, co nas czeka, jes?li nie zostana? powstrzymani. Bolszewicy głosili, z?e niosa? prawdziwa? wolnos?c? wszystkim narodom imperium rosyjskiego...

Wynika z tego, z?e istnieje jakis? dalekosie?z?ny, tajny plan homoideologicznej ekspansji...

Owszem, choc? nie jest tajny. Został sformułowany na zjez?dzie homoaktywisto?w w Wirginii w 1988 roku, ale z ta? informacja? trudno sie? przebic? w debacie publicznej. Celem tego programu jest takie przekształcenie s?wiadomos?ci społecznej, aby legalizacja przywilejo?w dla homoseksualisto?w była zaledwie formalnos?cia?. Jego kolejne fazy to: znieczulenie, manipulacja, konwersja i eliminacja przeciwnika.
W fazie znieczulenia społeczen?stwo zostaje zasypane taka? ilos?cia? publikacji progejowskich, zostaje osia?gnie?ta taka przewaga w mediach, aby po pocza?tkowych oporach przynajmniej zme?czenie lub znudzenie doprowadziło do uznania zjawiska homoseksualizmu za cos? normalnego. Grad publikacji ma byc? jak huraganowy ogien? przygotowawczy artylerii, pod kto?rym strach sie? w ogo?le poruszyc?, sprzeciwic?. W Polsce program ten realizuje przede wszystkim ?Gazeta Wyborcza?. W ostatnich latach w jej ro?z?nych wydaniach ukazywały sie? s?rednio trzy progejowskie artykuły dziennie.

Skoro nawet Kalifornia ? ta s?wiatowa ?stolica gejo?w? ? była w stanie odrzucic? w referendum jednopłciowe ?małz?en?stwa? i to juz? po ich prawnym usankcjonowaniu, po trwaja?cym przez dziesie?ciolecia homoseksualnym praniu mo?zgo?w, to my tym bardziej moz?emy powstrzymac? homoideologie?.

Na etapie manipulacji geje i lesbijki sa? przedstawiani wyła?cznie niezwykle pozytywnie, jako ludzie szczego?lnie wraz?liwi, szlachetni, pełni zasług i sukceso?w, a zarazem jako biedna, pokrzywdzona mniejszos?c?. Słuz?y tez? temu wmawianie, z?e wielu wielkich ludzi przeszłos?ci było homoseksualistami, co jest tym łatwiejsze, z?e zmarli protestowac? nie moga?. Natomiast przemilcza sie? i odrzuca nawet najbardziej oczywiste dane o ciemnych stronach homoseksualizmu, na przykład o duz?ej reprezentacji homoseksualisto?w w elitach nazistowskich (zwłaszcza w formacji SA).
W fazie konwersji naste?puje nihilistyczne odwro?cenie wartos?ci. To, co dotychczas było zaliczane do patologicznego marginesu z?ycia społecznego, teraz ma byc? postawione w jego centrum jako rzecz godna najwyz?szego szacunku. Natomiast krytycy homoideologii maja? zostac? wyparci na margines, wyła?czeni z publicznego dyskursu. Krytyko?w nalez?y przedstawiac? jako ludzi szczego?lnie odraz?aja?cych. Bez z?adnej dyskusji maja? byc? wepchnie?ci do kategorii ignoranto?w, nienawistniko?w, homofobo?w i bigoto?w, z?eby nawet nie waz?yli sie? odezwac?. Maksymalnie zawyz?a sie? tez? procentowy udział homoseksualisto?w w społeczen?stwie. Niekto?rzy aktywis?ci mo?wia? nawet 10-25 procentach, podczas gdy z badan? wynika, z?e realny odsetek nie przekracza zwykle 5 procent.
I wreszcie ostatni etap: eliminacja przeciwniko?w. Ci, kto?rzy tak głos?no krzycza? o tolerancji, cze?sto sami, gdy tylko osia?gna? dostatecznie wielkie wpływy, nie chca? okazac? jej innym. Wspominałem juz? o losie profesora Buttiglione i pastora Greena. Ale przykłado?w jest znacznie wie?cej. Choc?by groz?by wobec przewodnicza?cego Konferencji Episkopatu Włoch abp. Angelo Bagnasco, kto?ry po oprotestowaniu pomysłu tzw. ?małz?en?stw? homoseksualnych dostał list, w kto?rym opro?cz jego zdje?cia z namalowana? swastyka? był nabo?j, co w je?zyku mafii oznacza s?mierc?. Albo wyrzucenie z pracy hiszpan?skiego se?dziego tylko za to, z?e wbrew naciskom homolobby nie przyznał homoseksualnej parze prawa do opieki nad dziec?mi.

Wszystko to pod hasłami tolerancji, szacunku do ro?z?norodnos?ci i pluralizmu kulturowego...

Fakty przemawiaja? jednoznacznie za tym, z?e te hasła to zwykłe mydlenie oczu. Czy kogos? z homoseksualisto?w potraktowano w najnowszych czasach na Zachodzie w sposo?b taki, w jaki traktuje sie? krytyko?w homoideologii? Oczywis?cie nie. Z?a?danie tolerancji i ro?wnos?ci, niezwykle szybko obraca sie? w przes?ladowanie chrzes?cijan. Operuje sie? przede wszystkim frazesami i hasłami, krzykiem i szantaz?em, a nie argumentami. Ta nieche?c? do merytorycznej dyskusji jest zreszta? na swo?j sposo?b racjonalna ? wynika ze strachu przed ujawnieniem intelektualnej mizerii swoich racji. Nic dziwnego, bo dla czegos?, co jest wewne?trznie złe, nie moz?na znalez?c? z?adnego dobrego uzasadnienia ? najwyz?ej jego pozo?r. A przeciwniko?w trzeba zastraszyc?, zmusic? do milczenia choc?by złamaniem kariery zawodowej, choc?by groz?ba? wie?zienia i s?mierci.

S?rodowisko homoseksualnych aktywisto?w jest w zasadzie nieliczne i marginalne. Cieszy sie? jednak niesłychanym wsparciem medialnym i politycznym. Ska?d to ostatnie sie? bierze?

Gło?wna? siła? tego s?rodowiska jest poparcie ateisto?w i lewicy. Ci sami ludzie, kto?rzy dawniej gora?co popierali komunizm, po tym, jak ideologia ta ostatecznie zbankrutowała i skompromitowała sie?, zacze?li głosic? homoideologie?. Cechuje ich ten sam co komunisto?w sposo?b mys?lenia o człowieku i społeczen?stwie. Jes?li uwaz?aja? człowieka za wartos?c?, to za wartos?c? samoistna?, oderwana? od Boga i jakiejkolwiek transcendencji. W efekcie wierza? w moz?liwos?c? zaprowadzenia raju na ziemi. I bardzo chca? to zrealizowac?. Sa?dza?, z?e jednym ze s?rodko?w do tego celu jest ?wyzwolenie? homoseksualisto?w, tak jak kiedys? proletariatu. I podobnie im sie? to udaje.

Czyz?by aktywis?ci homoseksualni pełnili wie?c role? leninowskich ?poz?ytecznych idioto?w? dla dzisiejszych poste?powco?w spod znaku nowej lewicy?

O nikim nie powinno sie? mo?wic? ?idiota?, nawet jes?li jest ?poz?yteczny?, bo to ubliz?aja?ce godnos?ci człowieka. Ale faktycznie: homoideologia jest propagowana z cała? moca? przez najwie?kszych wrogo?w chrzes?cijan?stwa, bo znakomicie dopomaga w jego unicestwieniu. Tam, gdzie zaczyna sie? panowanie homoideologii, obumiera chrzes?cijan?stwo, bo tego nie da sie? pogodzic?, tu jest jakies? radykalne albo ? albo. Nieprzypadkowo najwie?ksze sukcesy homolobby odnosi w krajach najbardziej zdechrystianizowanych i te? dechrystianizacje? dalej pogłe?bia. Gdzie homolobby sie?ga po władze?, tam zaczyna zaraz przes?ladowanie swoich chrzes?cijan?skich krytyko?w, kto?rzy nie chca? uznac? jego nieomylnos?ci i quasi-boskos?ci. Wprowadza prawo zmierzaja?ce do umieszczenia ich w szpitalach psychiatrycznych albo wie?zieniach. To jest dopiero tolerancja! Prawdziwie bolszewicka. Podobnie w ZSRS poste?powano z ludz?mi, kto?rzy nie uznawali najwyz?szej wartos?ci komunizmu i nieomylnos?ci partii. Chorzy albo przeste?pcy!

Homolobby jest bardzo sprawne je?zykowo. Mo?wi o ?ro?wnouprawnieniu? zamiast o uprzywilejowaniu, o ?homofobii? zamiast o homorealizmie. Te manipulacje oraz powstałe w ich wyniku potworki je?zykowe sa? brane za dobra? monete?, staja? sie? stałym elementem dyskursu publicznego. Jak sie? bronic??

Nie moz?emy pozwolic? na narzucenie sobie fałszywego je?zyka, kto?ry od pocza?tku zakłamuje rzeczywistos?c?. To tak, jakby pozwolic? załoz?yc? sobie kajdany i dyby. Musimy odrzucac? okres?lanie nas mianem ?homofobo?w?, tak jak Izraelici nigdy nie zgodzili sie? na okres?lanie ich jako ?podludzi? przez nazisto?w. Nasza ludzka godnos?c? jest taka sama jak godnos?c? gejo?w i kaz?dy ma ja? szanowac?! Ba?dz?my s?wiadomi, z?e batalia o je?zyk cia?gle trwa, a dopo?ki trwa ? moz?na ja? wygrac?. Włas?nie wielki naro?d z?ydowski powinien byc? dla nas zawsze wspaniałym przykładem, jak trzeba bronic? swojej godnos?ci, swoich praw, jak bronic? sie? przed nienawis?cia?.

W Niemczech istnieje organizacja (Kra?g s?w. Stefana) zajmuja?ca sie? krasomo?wczym kształceniem katoliko?w. Pilnie potrzebujemy jej polskiego odpowiednika.

Polska jest we wzgle?dnie dobrej sytuacji, bo, na szcze?s?cie, nalez?ymy do najbardziej wierza?cych narodo?w s?wiata. Skoro nawet liberalna Kalifornia ? ta s?wiatowa ?stolica gejo?w? ? była w stanie odrzucic? w referendum jednopłciowe ?małz?en?stwa? i to juz? po ich prawnym usankcjonowaniu, po trwaja?cym przez dziesie?ciolecia homoseksualnym praniu mo?zgo?w, to my tym bardziej moz?emy powstrzymac? homoideologie?. Ro?wniez? w bitwie o je?zyk. Nasza historia daje powody do optymizmu. Ani narodowy socjalizm, ani komunizm nie zdobyły nad Wisła? wielkiej popularnos?ci ? z?eby zwycie?z?yc?, musiały byc? przyniesione z zewna?trz na obcych bagnetach. Bo demony ideologii budza? sie? tam, gdzie słabna? ? lub s?pia? ? rozum i wiara. Im wie?cej w sercu wiary, tym mniej jest miejsca na ideologie.
Olbrzymia przewaga medialna przeciwnika napawa wielu ludzi le?kiem i pesymizmem. Zapominaja? oni, z?e my mamy przewage? na innym, duz?o waz?niejszym polu ? na polu prawdy. Historia pokazuje, z?e systemy oparte na fałszu odnosza? co najwyz?ej tymczasowy sukces, załamuja?c sie? dos?c? szybko pod cie?z?arem kłamstwa, kto?re prowadzi je do nieuchronnych wewne?trznych sprzecznos?ci. Przeciw prawdzie i własnej naturze moz?na z?yc? tylko przez ograniczony czas, bo albo sie? zawraca z tej drogi, albo sie? ginie. Dlatego włas?nie chrzes?cijan?stwo nawet jes?li przegrywa bitwy, to wygrywa wojny. Jakz?e pote?z?ne i niezwycie?z?one wydawały sie? pan?stwa Stalina i Hitlera, jakz?e bardzo nienawidzono w nich autentycznych chrzes?cijan i iluz? ich zamordowano! Stokroc? lepiej jest przegrac? jako warszawski powstaniec niz? wygrac? jako jego kat z SS. Zaro?wno Jezus Chrystus, jak i wielu jego nas?ladowco?w, w tym ks. Jerzy Popiełuszko, tez? na kro?tka?, bardzo kro?tka? mete? przegrali, tez? zostali zmiaz?dz?eni przez zło.
Ale zwycie?stwo jest moz?liwe nawet teraz. I powinno nam na nim zalez?ec?, bo nawet kro?tkotrwałe rza?dy wielkiego kłamstwa maja? katastrofalne skutki, jak nazizm i komunizm, a od przebiegu tej batalii zalez?y los miliono?w ludzi. Gdyby w latach 30. było wie?cej ma?drych i odwaz?nych Niemco?w, Hitler byc? moz?e nie doszedłby do władzy. Wzorcowa? postacia? jest dla mnie jeden z najwie?kszych filozofo?w naszych czaso?w, wybitny uczen? Edmunda Husserla ? Dietrich von Hildebrand, kto?ry natychmiast, jak mało kto, dostrzegł istote? nazistowskiego zła, i aktywnie z nim walczył. Wychodza?c od prawdziwej filozofii i antropologii, Hildebrand potrafił przewidziec?, co zrobia? hitlerowcy. Potrafił tez? po?z?niej przewidziec?, czym skon?czy sie? droga Kos?cioła w Holandii. Gdyby takich ludzi jak on było wie?cej, unikne?libys?my katastrofy nazistowskiego totalitaryzmu. Dlatego i dzis? musimy walczyc? o us?wiadomienie elit i szerokich rzesz społeczen?stwa.
Na pewno jestes?my niewystarczaja?co przygotowani do tej walki, zwłaszcza retorycznie. Powinnis?my te braki nadrobic?. Wzorem powinien byc? dla nas przede wszystkim sam Jezus. Cze?sto zapominamy o tym, z?e był on ro?wniez? genialnym retorem. Pokazywał to dobitnie w dyskusjach z faryzeuszami czy podczas kuszenia na pustyni przez szatana. Potrafił jednym celnym zdaniem zmusic? przeciwnika do zamilknie?cia, ratował tez? w ten sposo?b swoje z?ycie. Nas?ladujmy go takz?e na tym polu, tak jak robił to Jan Paweł II, sam wznosił sie? na mistrzowski poziom retoryczny. Z kłamstwem homoideologo?w trzeba walczyc? podobnie jak Jezus walczył z kłamstwem faryzeuszo?w.
Oczywis?cie przekonywanie homoideologo?w nie jest łatwe, cze?sto włas?ciwie niemoz?liwe, moz?e byc? tylko cudem łaski. Trzeba sie? pogodzic? z tym, z?e niekto?rych nigdy nie przekonamy, zwłaszcza w dyskusjach medialnych, w kto?rych jest zbyt mało czasu na dogłe?bna? analize?. W tych ostatnich powinnis?my skoncentrowac? sie? na przekonywaniu publicznos?ci, na przekazaniu jej maksymalnej liczby fakto?w, jak i najlepszych argumento?w podanych w jak najbardziej zache?caja?cej formie. W Niemczech istnieje organizacja (Kra?g s?w. Stefana) zajmuja?ca sie? włas?nie krasomo?wczym kształceniem katoliko?w. Pilnie potrzebujemy jej polskiego odpowiednika.

Kiedy juz? wykształcimy sie? retorycznie i erystycznie, moz?emy nie miec? okazji do zaprezentowania zdobytych umieje?tnos?ci. Niedawne odwołanie debaty o homoseksualizmie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyn?skiego ? uczelni ba?dz? co ba?dz? katolickiej ? pod naciskiem ?Gazety Wyborczej?, pokazuje, z?e wolnos?c? słowa jest wartos?cia? dos?c? krucha?.

Znowu przychodzi mi na mys?l Dietrich von Hildebrand, kto?rego uwaz?am za patrona naszych zmagan?. Kiedy nazis?ci doszli do władzy w Niemczech, natychmiast chcieli go zamordowac?. Uciekł do Austrii, gdzie zacza?ł wydawac? antynazistowska? gazete?. Kiedy jednak miał zacza?c? prace? na Uniwersytecie Wieden?skim, okazało sie?, z?e jest poddany ostracyzmowi, bo zdecydowana wie?kszos?c? popierała tam nazizm. Wydawało sie?, z?e nie dojdzie do skutku nawet jego wykład inauguracyjny, bo gdy miał go wygłosic?, sala wypełniona została przez uzbrojonych w pałki nazisto?w. Jednak kanclerz uczelni nie ugia?ł sie? przed terrorem, wysłano oddział specjalnie wyszkolonej policji, kto?ry usuna?ł bojo?wkarzy i zapewnił wszystkim, a przede wszystkim samemu von Hildebrandowi, bezpieczen?stwo. Jaki kontrast. Jaka szkoda, z?e w mies?cie tak heroicznym jak nasza Warszawa, na Uniwersytecie imienia człowieka tak bohaterskiego jak kardynał Wyszyn?ski, usta?piono przed ?Gazeta? Wyborcza?? ? tuba? lewackich ideologii oraz jednym z najgroz?niejszych i najbardziej niegodziwych przeciwniko?w chrzes?cijan?stwa w Polsce.

Dzie?kuje? za rozmowe?.

Tekst pochodzi z Fronda 51/2000

ks. Dariusz Oko (1960) dr filozofii i dr teologii, adiunkt Wydziału Filozofii PAT w Krakowie, duszpasterz lekarzy w Archidiecezji Krakowskiej. Przez wiele lat publikował m.in. w ?Tygodniku Powszechnym? i ?Znaku?. Wydał m.in. takie ksia?z?ki, jak The Transcendental Way to God according do Bernard Lonergan (Frankfurt am Main 1991), Wolnos?c? i łaska. Łaska w Biblii, nauczaniu Kos?cioła i teologii wspo?łczesnej (Krako?w 1997); Przełom ? wyzwanie i szansa (Krako?w 1998). Mieszka w Krakowie.
Kategoria: publicystyka